Kochanie bez stracha
January 7, 2010
A ja się prosta dziewczyna zrobiłam. Słucham ESKOWYCH hitów i czuję radość, bo to discopopowe gówno takie nieskomplikowane. Ci ludzie bez bawełny o miłości śpiewają. Nie wiem może tak mi się to podoba, bo ja z miłości jakieś coś zbyt duchowe robię? Albo może po prostu jestem w stanie takiego jakby trochę romantycznego zachwytu, takiej ekscytacji, że się kogoś kocha i że się chce tego kogoś kochać i że się tego uczucia nie próbuje powstrzymywać i się jest gotowym na wszelkie konsekwencje (przynajmniej przyjmuje się taką opcję), choć się nic nie wie… I te proste piosenki z bitem tak dobrze to uczucie wyrażają “Kocham cię. Chodźmy pobiegać na plażę i poturlać się na piasku”. Hahahaha! No takie słowa w sobie mogłabym znaleźć… To, co próbuję powiedzieć to chyba to, że chyba pierwszy raz w życiu czuję, że KOCHAM i nie chodzi tu tylko o jedną osobę, ale o taki stan serca. Kochający stan serca. Takie kochanie, które kocha, bo kocha po prostu. Takie kochanie jak przepływ. Jak Roshiowe wezwanie i odpowiedź. Taki taniec bezustanny. Przyjmowanie i puszczanie i oddawanie.
W tym kochającym stanie piękne jest to, że pozwala się drugiej osobie być sobą i sobie pozwala się być sobą. Co za cud! Mogę malować sobie paznokcie, marzyć o motorach i o tym, że pożądają mnie wszyscy mężczyźni świata (Ups! Powiedziałam to), chodzić na imprezy i siadać do medytacji codziennie rano i praktykować współczucie i jest szansa, że się ktoś we mnie zakocha
Nie muszę udawać nikogo innego, żeby się zakochał. Tak, Mam 27 lat i dopiero to odkryłam. Niektórzy twierdzą, że już
A miłości to mnie uczy przyjaciółka Agatka…, z którą co prawda ostatnio odkryłyśmy, że się nie lubimy, ale co tam, serce nie sługa :-******
Agatko, kocham Cię. Chodźmy na plażę poturlać się po piasku… Lalala…
Dobranoc, Wasza Eskowa Małgosia