Przedziwna sprawa. Nie wiem nawet jak o tym napisać.

Odkąd pamiętam, zawsze, ZAWSZE tęskniłam za miłością, za mężczyzną, za Jednością, za symbiotycznym stopieniem, dzięki któremu nie odczuwa się własnego [bolesnego] istnienia. Wszystko dla tego uczucia rozpłynięcia i zniknięcia. Pewnego dnia – około tydzień temu, kiedy poczułam swoje istnienie w całym swoim ciele, że naprawdę tu stoję, naprawdę tu jestem, ta potrzeba odpłynęła.

To było coś w rodzaju rozmowy-ćwiczenia. Przywołania swej Natury Buddy w sobie właściwy sposób. Najpierw doświadczasz, zgłębiasz to doświadczenie, a następnie wyrażasz to w postaci gestu. Tak żebyś wiedział, jak przywołać swoją Prawdziwą Naturę nie tylko wtedy, gdy siedzisz. To tworzenie neurolingwistycznego połączenia między ciałem (gestem) a mózgiem. Jest to metoda tzw. Mondo-Zen stworzona przez Junpo Roshiego – nauczyciela Rinzai.

W obecności trzech mężczyzn, starszych mężczyzn, reprezentujących archetyp ciepłych, ojcowskich ramion, w których można się schronić przed” złym” światem, musiałam wejść w inną rolę, niż dotychczas. W rolę niezależnej osoby oraz niezależnej kobiety. Stanęłam na ziemi, otworzyłam ramiona i musiałam powiedzieć coś w rodzaju “Jestem tutaj”. Może się to wydawać kiepskim ćwiczeniem, ale jak sami spróbujecie, to zobaczycie, że to nie jest łatwe, tak deklarować swoją obecność w obliczu innych ludzi. I jeszcze powtórzyć to kilka razy!

Po tym doświadczeniu coś się zmieniło. Tym trzem “przygniatającym” mnie swoją obecnością facetom, musiałam powiedzieć “Jestem tutaj i zajmuję ten oto kawałek podłogi”. To było wyjście z pozycji małej, niezaradnej dziewczynki i przyznanie się przed sobą, że mam siłę, żeby żyć, podążać swoją drogą, że mogę nią podążać sama, na własnych nogach.

Moja tęsknota do intymnego kontaktu równa się zero. Prawdą jest, że nie mam tutaj zbyt wielu okazji, aby czuć się zwiedzioną na pokuszenie, jednak też nie ma we mnie pragnienia, żeby być tak blisko. Czasem tylko pojawiają się takie nawykowe myśli. Bardziej pragnę wzajemnego widzenia się (kochania), niż dotykania. Moje widzenie bliskości i seksualności się zmienia.

Albo za mało, albo za dużo. A czym tak naprawdę jest seks? Czemu ma służyć?

Na tą chwilę nie mam pewności. Nie wiem. Jedyne co wiem, to to, że fizyczna bliskość nie jest tym, czym ja zawsze myślałam, że jest, musi być. Jak łatwo jest osiągnąć rozluźnienie w ten sposób (tak na chwilę uciec od niewygody własnego życia), jednocześnie tracąc ogromne ilości siły życiowej, energii, Siebie.

Jak zwykle ostatnimi czasy, znów doszłam do wniosku, że wszystko zależy od umysłu, od nastawienia, intencji. Czysty umysł – czyste działanie, czyli czysty seks. Jak nie mam pewności co do jasności swoich intencji i motywacji, wtedy chyba lepiej się wycofać, co dotyczy każdej dziedziny życia.

Ostatnio intensywnie praktykuję powstrzymywanie się. Nigdy nie byłam w tym dobra. Nie lubiłam. A tu proszę, teraz chcę się powstrzymywać! A przed czym się powstrzymuję? Przed nawykowym szukaniem rozładowania napięcia, czyli przed szukaniem komfortu, bo to, co zawsze uważałam za komfort, teraz zdaje się być “przeszkodą”, czyli przykręcam kaloryfery, więcej serca wkładam w pracę, słucham ludzi uważniej, nawet jak tracę cierpliwość, kiedy jest czas na jedzenie, jem, kiedy czas na odpoczynek, odpoczywam.

Przede mną miesiąc intensywniejszej praktyki.

Każdy dzień jest naszą mała podróżą! Sayonara!

Smth

January 31, 2010

Miłość  się ciepłem wlewa w ciało

I światłem wylewa się

Na stoły, kubki, talerze

Miło obcować z rzeczą, gdy miękka przestrzeń wokół

Niczym kołderka otula ciepło

Serce-umysł wie dokąd iść

Poddać się i podążać

Zgodnie

Pogodnie

Każda rzecz którą napotykasz ma duszę, własną historię

Istnieje taka kraina, w której można rozmawiać z rzeczami

W tej krainie językiem są gesty, spojrzenia

To co rozmawia nie ma ust

Popatrzył na nią i ona popatrzyła na niego

Słońce właśnie zachodziło

Wiał delikatny wiatr

Our hearts always connected

Im bardziej chce się uciec od tego, skąd się pochodzi, tym bardziej się w to człowiek wplątuje: w nawyki i wzroce, od których tak bardzo pragnie się uwolnić. A przecież choćby nie wiem jak się chciało, nie można zmienić tego, kim się jest i „skąd się przyszło”. I choćby się uciekło od swojej rodziny, środowiska czy kraju na Księżyc, żeby tam szukać wyzwolenia, to i tam owa rodzina, środowisko i kraj nas dosięgną i przetargają po asfalcie, bo my przecież tę rodzinę i ten kraj nosimy w naszych  sercach, umysłach, w komórkowej wręcz pamięci. Nie da się „tym” nie być, bo się tym jest do szpiku kości. W zasadzie jak człowiek się zgodzi na tą całą przeszłość swoją, na słabość i tzw. niedoskonałość, wtedy pojawia się ulga, że już nie trzeba udawać kogoś, kim się nie jest i kim się w gruncie rzeczy być nie chce. I nagle stabilniej się stoi na ziemi. Mnie się zdaje, że ta walka o utrzymanie jakiegoś „wymyślonego” wizerunku, zabiera nam zdecydowanie zbyt dużo energii, nie pozwalając nam rozpoznać naszej prawdziwej, cichej, nieporuszonej Twarzy.

Pomimo tego, że doceniłam swoje polskie życie i odkryłam szacunek do korzeni, miłość do przyjaciół jeszcze większą, niż dotychczas i tęsknię, to wciąż bardzo się cieszę, że tu jestem. Po pierwsze dlatego, że jest tu Roshi, a życie z Roshim to jak bycie na bezustannym podglądzie, a to pomimo, że niewygodne jak ból w nogach podczas zazen, to jednak w jakiś sposób uwalniające. Po drugie dlatego, że to chyba najlepszy przyspieszony kurs przygotowujący do życia, jaki można sobie wyobrazić – żeby się tego życia po pierwsze nie bać; po drugie, żeby się stać jak płynąca woda, a przynajmniej taki kierunek objąć,  i potrafić przybierać różne formy w zależności od okoliczności. Po trzecie dlatego, że życie w innym kraju i w innej kulturze, pokazuje Ci relatywność wszelkich norm, zasad, zachowań, światopoglądów oraz własnych opinii. Po czwarte dlatego, że wreszcie czuję, że to, co robię ma sens – nawet picie herbaty [tutaj] ma sens. Po piąte dlatego, że oprócz moich personalnych wysiłków, dzieje się tu chyba Coś jeszcze… Coś Dużego…o czym pisać w stanie nie jestem, bo nie wiem Co To?!

Ale…

January 7, 2010

No tak, ale jak tak człowiek kocha, to potem jak tej kochanej osobie się krzywda dzieje, to i człowieka boli i wszystko umiera i smutno… :( No cóż. Taka cena chyba…

Kochanie bez stracha

January 7, 2010

A ja się prosta dziewczyna zrobiłam. Słucham ESKOWYCH hitów i czuję radość, bo to discopopowe gówno takie nieskomplikowane. Ci ludzie bez bawełny o miłości śpiewają. Nie wiem może tak mi się to podoba, bo ja z miłości jakieś coś zbyt duchowe robię? Albo może po prostu jestem w stanie takiego jakby trochę romantycznego zachwytu, takiej ekscytacji, że się kogoś kocha i że się chce tego kogoś kochać i że się tego uczucia nie próbuje powstrzymywać i się jest gotowym na wszelkie konsekwencje (przynajmniej przyjmuje się taką opcję), choć się nic nie wie… I te proste piosenki z bitem tak dobrze to uczucie wyrażają “Kocham cię. Chodźmy pobiegać na plażę i poturlać się na piasku”. Hahahaha! No takie słowa w sobie mogłabym znaleźć… To, co próbuję powiedzieć to chyba to, że chyba pierwszy raz w życiu czuję, że KOCHAM i nie chodzi tu tylko o jedną osobę, ale o taki stan serca. Kochający stan serca. Takie kochanie, które kocha, bo kocha po prostu. Takie kochanie jak przepływ. Jak Roshiowe wezwanie i odpowiedź. Taki taniec bezustanny. Przyjmowanie i puszczanie i oddawanie.

W tym kochającym stanie piękne jest to, że pozwala się drugiej osobie być sobą i sobie pozwala się być sobą. Co za cud! Mogę malować sobie paznokcie, marzyć o motorach i o tym, że pożądają mnie wszyscy mężczyźni świata (Ups! Powiedziałam to), chodzić na imprezy i siadać do medytacji codziennie rano i praktykować współczucie i jest szansa, że się ktoś we mnie zakocha :) Nie muszę udawać nikogo innego, żeby się zakochał. Tak, Mam 27 lat i dopiero to odkryłam. Niektórzy twierdzą, że już ;)

A miłości to mnie uczy przyjaciółka Agatka…, z którą co prawda ostatnio odkryłyśmy, że się nie lubimy, ale co tam, serce nie sługa :-******

Agatko, kocham Cię. Chodźmy na plażę poturlać się po piasku… Lalala…

Dobranoc, Wasza Eskowa Małgosia

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.